piątek, 3 października 2014

Fru do kosza czyli powakacyjne denko.

Dziś będzie długi post bo i produktów, które trafiły do kosza było całkiem sporo. W większości to produkty, które towarzyszyły mi w okresie letnim. Zapraszam.

  1. Bielenda Aromatherapy Olejek do Kąpieli Cyprys + Olejek Grejpfrutowy - nie sugerowałbym się nazwą, bo ten produkt olejkiem na pewno nie jest. To zwykły żel pod prysznic czy płyn do kąpieli. Jednak sięgam po niego dość często ponieważ uwielbiam jego mocno pobudzający zapach, który na długi czas wypełnia łazienkę i utrzymuje się na skórze. "Olejek" świetnie się pieni i oczyszcza.
  2. Kremowy Żel pod Prysznic Nivea Creme Care - bardzo dobry żel o kremowej konsystencji. Spełnia swoją funkcję, a do tego ma charakterystyczny zapach dla kosmetyków Nivea. Wiem, że niektóre z dziewczyn narzekały na "uciekającą" konsystencję, która spływała z dłoni. Zupełnie nie zauważyłam tego, wręcz przeciwnie bardzo dobrze współpracowało mi się z tym żelem nawet bez użycia gąbki. Nivea Creme Care tworzy dość gęstą pianę i co najważniejsze nie doprowadza do przesuszania. Fajny zapach na zimniejsze dni.
  3. Żel pod prysznic Alverde Mięta i Bergamotka - szkoda, że kupiłam tylko jeden. Żel ma bardzo dobry skład pełen naturalnych ekstraktów. Konsystencja i właściwości myjące na piątkę. Zapach zdecydowanie rewitalizujący, ale nienachalny. Żel delikatnie chłodził, jednak nie było to mocne mrowienie. Cudeńko.
  4. krem do rąk Isana Olive - u mnie sprawdził się naprawdę dobrze. Lekka konsystencja dość szybko się wchłaniała i pozostawiała skórę dobrze nawilżoną i wygładzoną. Idealny krem do stosowania w ciągu dnia. Warto go mieć zawsze w torebce.
  1. krem do ciała Olio di Argan - balsam o aksamitnej i lejącej konsystencji, który szybko się wchłaniał i pozostawiał skórę pięknie nawilżoną, wygładzoną i sprężystą. Jak nie jestem miłośniczką balsamowania, to ten produkt skradł moje serce. Olio di Argan jest łatwy w obsłudze i daje efekt, który zachwyca. Bardzo lubię.
  2. Shea Butter Body Balm Grecki by Organique - masło do ciała z masłem shea i olejkami naturalnymi. Zakochałam się w tym zapachu! Więcej o nim pisałam w tym poście.
  3. antyperspirant w kremie Ziaja Active - fajny cytrusowy zapach, niska cena, ale jak dla mnie efekt nie był zadowalający. Bywały dni kiedy nie czułam się świeżo po jego zastosowaniu. Dezodorant miał też tendencję do bielenia czarnych ubrań. Nie kupię ponownie. Zostaję przy moich kulkach Vichy.
  4. woda toaletowa Eau de Sisley 2 - najwspanialszy odświeżacz do ciała podczas wakacji. Zapach dosłownie świeży i czysty. Na kompozycję zapachową składają się bergamota, bazylia, kardamon, irys, egipski jaśmin, fiołek alpejski i róża. Nuty bazy to głębokie i ciepłe połączenie patchouli, cedru, wetiwerii i sandałowca. A dla mnie i tak pachnie słonecznikiem. Uwielbiam, druga butelka już w użyciu :)
  1. Maseczka do włosów Alterra z granatem i aloesem - bardzo przyzwoity produkt, który pojawił się wśród moich ostatnich ulubieńców. Świetnie nawilża włosy i wygładza. Rozczesywanie ich po jej użyciu to po prostu bajka. Zostaje ze mną na dłużej.
  2. Szampon Alterra z morelą i pszenicą - lubię ten szampon za połysk jaki nadaje włosom. Co ważne nie obciąża ich i nie plącze. Wracam do niego bardzo często i niech już tak zostanie. 
  3. Szmpon Alverde z cytryną i morelą - z założenia szampon bardzo podobny do tego z Alterry. Jego głównym zadaniem jest nadanie włosom blasku, co też czyni, jednakże przegrywa z szamponem Alterra ponieważ plątał włosy i lekko je obciążał na koniec dnia. Nie zagości ponownie w mojej kosmetyczce.
  4. Nawilżająca maska do włosów Alverde z hibiskusem i aloesem - produkt podobny do maseczki nr 1, ale i tym razem kosmetyk z Rossmanna okazał się lepszy. Maska Alverde niby nawilżała włosy, niby nie było problemu z ich rozczesywaniem, ale koniec końców włosy były oklapnięte i bez życia. Spróbowałam i nie mam zamiaru do niej wracać.

  1. Krem pod oczy Estee Lauder Revitalizing Supreme Global Anti-Aging Eye Balm - przeciwzmarszczkowy i mocno regenerujący. Producent twierdzi, że można go  nawet stosować jako maseczkę pod oczy. U mnie takie zastosowanie nie sprawdziło się ponieważ krem EL od razu się wchłaniał. Skóra po nim była rzeczywiście jedwabista i dobrze odżywiona, a zmarszczki mniej widoczne. Szczerze mówiąc to spodziewałam się czegoś bardziej treściwego. Czy kupię ponownie? Chyba nie, bo moja sucha skóra wokół oczu potrzebuje czegoś więcej.
  2. Krem LaRoche Posey Effaclar K -  z całej rodziny kremów Effaclar ten najstarszy z literką K jest moim ulubieńcem. Stosowany regularnie świetnie oczyszcza cerę z niedoskonałości, odblokowuje pory z zaskórników, zmniejsza widoczność porów oraz reguluje nadmierne wydzielanie sebum. Świetny krem czyścik do cery tłustej i mieszanej. Ważne też, że nie powoduje przesuszania. Nie jest to moje pierwsze opakowanie Effaclar K i pewnie nie ostatnie, bo bardzo lubię to co robi z moją buzią. 
  3. MAC Mineralize Volcanic Ash Exfoliator - czarny peeling z pyłem wulkanicznym i drobinkami cukru. Bardzo dobry produkt, który genialnie wygładza i ujednolica skórę. Usuwa oczywiście martwy naskórek i nadmiar sebum. Buzia jest po zabiegu aksamitna i niesamowicie gładka. Bardzo dobry produkt, szkoda tylko, że kosztuje 140 zł.
  4. Krem-żel nawilżający Biotherm Aquasource - produkt przeznaczony do cery normalnej i mieszanej. Świetny krem, który jest dogłębnie i długotrwale nawilżający. Na dodatek oczarował mnie  świeżym, lekko ogórkowym zapachem. Aquasource bardzo dobrze sprawdził się latem jako krem pod podkład ponieważ nie powodował świecenia. Zdecydowanie kupię ponownie.
  1. Próbka Clinique High Impact Mascara - osławiony tusz, który ma pogrubiać i podkręcać nasze rzęsy. Niby to robi, ale jego mokra konsystencja tylko utrudnia to zadanie i powoduje sklejanie rzęs. Moja próbka tuszu musiała swoje "odleżakować" żebym potem tylko stwierdziła, że w sumie to przeciętniak. Nie skuszę się na pełnowymiarowe opakowanie. 
  2. Próbka tuszu Estee Lauder Sumptuous Extreme - bardzo fajny tusz, który zwiększał objętość rzęs i ładnie je rozdzielał. Dość klasyczna, zwężająca się ku górze szczoteczka pozwalała na precyzyjne dotarcie do włosków osadzonych w kącikach oczu. To co bardzo mi się podobało w tej maskarze to fakt, że rzęsy były wyraźnie podkreślone, ale jednocześnie miękkie w dotyku. Polecam.
  3. Puder Chanel Les Beiges no. 50 - mój zdecydowany faworyt wśród pudrów brązujących. Dość jasny w pełni matowy odcień idealnie nadaje się dla blondynek. Puder zaaplikowany na całą twarz nadawał skórze zdrowego, lekko opalonego wyglądu. Naniesiony na kości policzkowe idealnie ją modelował. I muszę przyznać, że to eleganckie opakowanie z lusterkiem w środku zawróciło mi w głowie. 
  4. Tanita plastry z woskiem do depilacji twarzy z miodem - plasterki do depilacji miejsc na twarzy przeznaczone do skóry wrażliwej. Skuteczne, tyle mogę powiedzieć w kwestii ich działania. Wyrywały to co miały wyrywać (głównie wąsik) i nie powodowały podrażnień. Po zabiegu nie pojawiały się krostki charakterystyczne po depilacji. Plus za umieszczenie w opakowaniu tubki z oliwką, która łagodziła i świetnie zmywała pozostałości wosku ze skóry. Dobry i tani produkt, polecam.
Znacie? Lubicie? Zgadzacie się? A może macie zupełnie odmienne zdanie na temat tych produktów? Dajcie znać.

Ściskam
Karolina x x x




4 komentarze:

  1. Alverde mięta i bergamotka oraz shea butter body balm grecki by Organique są na moje liście. A tak swoją drogą, to same fajne produkty wykończyłaś :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję :) te dwa produkty z Twojej "chciej listy" naprawdę możesz brać w ciemno!

      Usuń
  2. Znam effaclar duo i coraz bardziej kusi mnie wersja K, a tym bardziej skoro u Ciebie się sprawdziła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a u mnie na odwrót...Effaclar Duo robi mi krzywdę, ale już wersja z literką K działa cuda :) każdy jest inny ;)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...