środa, 23 lipca 2014

Przygotowania do wakacyjnego wyjazdu

Zaczęłam zbrojenia do wyjazdu. Te kosmetyczne i nie tylko. Za kilka dni wyruszę w drogę. Przede mną długi zagraniczny wyjazd, który muszę odpowiednio zaplanować  i do którego wypadałoby się porządnie przygotować :)

W kwestii kosmetyków, które zabieram postanowiłam ograniczyć się do minimum. Oczywiście to co widzicie na zdjęciu to nie wszystko co wyląduje w mojej kosmetyczce, a jedynie produkty, które chciałam pokrótce omówić, gdyż z mojego punktu widzenia zasługują na chwilę uwagi.
  • kulka Vichy towarzyszy mi od lat. Nie znam lepszego dezodorantu. Wszystkie "zdrady" na rzecz innych antyperspirantów uświadamiają mi, że to chyba miłość do grobowej deski. Zazwyczaj jestem wierna zielonej wersji tego dezodorantu, ale podczas ostatnich zakupów skusiłam się na wersję Stress Resist. Działaniem nie różni się niczym od zielonej kulki, skuteczna jest w każdych warunkach, choć muszę przyznać, że zapach tej czerwonej bardziej przypadł mi do gustu. To koloński zapach, bardziej typowy dla męskich kosmetyków, który ja akurat bardzo lubię. Na wakacjach w Hiszpanii na pewno nie da plamy ;)
  • lakier Essie Mint Candy Apple - kremowa mięta w wakacyjnym kolorze; dobrze się aplikuje i świetnie komponuje z opalenizną. Jedzie ze mną na bank :)
  • podkład Shiseido Sun Care Protective Liquid Foundation SPF 30 - lekki (wręcz wodnisty), mocno kryjący, odporny na pot, wodę i sebum o bardzo wysokim filtrze. To niedawny nabytek, użyty zaledwie kilka razy, na prawdziwy test czeka właśnie w Hiszpanii. Z recenzją wstrzymam się do powrotu.
  • tusz wodoodporny Max Factor 2000 Calorie - z wstępnych wrażeń stwierdzam, że to raczej przeciętniak, daje zdecydowanie  mniej spektakularny efekt niż jego niewodoodporny kuzyn. Kiedy już wyschnie cholernie mocno trzyma się rzęs i nie odbija pod okiem. Właśnie o to mi chodzi, bo nie mam ochoty na wakacjach sprawdzać non stop czy nie wyglądam jak panda. Do zadowalającego efektu potrzebuję trzech warstw. Teraz tusz jest w fazie podsychania ponieważ ma bardzo 'mokrą' i rzadką konsystencję. Po powrocie dam znać jak się sprawdził się w ekstremalnych warunkach.
  • preparat do opalania Nivea Sun Protect&Refresh SPF 30 - w zeszłym roku zakochałam się w wersji SPF 50, ale w tym roku nigdzie go nie mogłam znaleźć, ani w sklepach stacjonarnych, ani w internecie. Niemniej jednak myślę, że sama formuła tego preparatu jest genialna - to suchy olejek w opakowaniu z pompką. Preparat nie tłuści ubrań, ale i nie przesusza skóry. Przy regularnym stosowaniu zapewnia ładną a zarazem bezpieczną opaleniznę. W zeszłym roku nie doświadczyłam nawet lekkiego zaczerwienienia skóry, co niestety zdarzało się podczas stosowania innych preparatów.
  • Sun Ozone Żel Po Opalaniu z Aloesem - tak na wszelki słuczaj zaopatrzyłam się w żel łagodząco-chłodzący. Nawet jeśli mi się nie przyda, to może komuś na wyjeździe życie i skórę uratować. Żel jest nietłusty, nieklejący i pachnie naprawdę świeżo. Myślę, że sprawdziłby się fajnie nawet jako super lekki balsam nawilżający do ciała.
  • Marc Jacobs Daisy Eau So Fresh - zapach idealny na lato. Świeży, lekki, owocowo-kwiatowy. Bardzo kobiecy!
Przygotowania kosmetyczne to oczywiście nie wszystko. Jestem już w trakcie czytania przewodników, przeglądania stron internetowych dotyczących miejsc, w których będziemy. Na szczęście lista czytelnicza już domknięta, karty pamięci wyczyszczone i czekają w gotowości na zdjęcia. Przede mną jeszcze tylko skomponowanie playlisty, wykupienie dodatkowego ubezpieczenia i podstawowych lekarstw jak środki przeciwbólowe, wapno czy tabletki na ból gardła. Przezorny zawsze ubezpieczony.A potem już tylko ahoj przygodo!!! :)

A wy jak przygotowujecie się do wakacji? Planujecie czy idziecie na żywioł? Dajcie znać :)

Ściskam
Karolina x x x

4 komentarze:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...