czwartek, 26 września 2013

Zamówienie z Biochemii Urody

Dziś dotarła do mnie przesyłka z zamówieniem z Biochemii Urody. Jak zwykle wszystko przebiegło bezproblemowo i szybko. W ciągu czterech dni od złożenia zamówienia odebrałam paczkę. A w niej:

  • tonik złuszczający z kwasem mlekowym (8%) i salicylowym (2%)
  • olej tamanu.
Jak można się domyślić szykuję się na wojnę z niedoskonałościami skóry. 

Efektami i wrażeniami z kuracji podzielę się z wami po dogłębnym sprawdzeniu.

Pozdrawiam
Karolina x x x

sobota, 21 września 2013

Cytrynki i morelki - maska Alverde Glanz-Haarkur Zitrone Aprikose - minirecenzja

W kwestii oczyszczania i pielęgnacji włosów od kilku miesięcy jestem wierna produktom Alverde. Co mnie w nich urzekło to naturalny skład, brak silikonów i oczywiście przystępna cena. Tylko z dostępnością jest kiepsko, jednakże zawsze można zrobić mały zapas będąc w Niemczech, Austrii czy Czechach. Albo poprosić kogoś kto akurat tam się wybiera lub pomieszkuje. Produkty Alverde dostępne są również na Allegro ale wiadomo, że ich cena już nie jest tam taka atrakcyjna.
Odżywkę idealną już znalazłam - jest nią odżywka z amarantusem. Nie czuję potrzeby wypróbowania jakiejś nowej ponieważ ta sprawdza się u mnie rewelacyjnie.
Ale ostatnio zachciało mi się maski do włosów i przy okazji zakupów w Salzburgu wybrałam maskę Alverde Glanz-Haarkur Zitrone Aprikose.


Maska wg producenta ma wygładzić nasze włosy, nadać im blasku i ułatwić rozczesywanie. Zaleca się ją nakładać na umyte włosy i zmyć po upływie 3-5 minut. Ten czas jest rzeczywiście wystarczający aby nasze włosy stały się miękkie i dały łatwo rozczesać.


Konsystencja maski jest nieco "glutkowata" ale po roztarciu jej w dłoniach bez problemu rozprowadzimy ją na całej długości włosów. 
Co podoba mi się w masce Alverde to jej delikatny zapach. Wyczujemy w nim subtelny ale kwaśny aromat cytryny, który jest zrównoważony przez słodkawą morelę. Zapach jest naprawdę delikatny i nie będzie drażnił pod prysznicem. Natomiast na włosach po wysuszeniu jest ledwo wyczuwalny.



Po wyschnięciu włosy są takie jakie nam obiecał producent - jedwabiście gładkie, rozświetlone i co najważniejsze nieobciążone.  Dla mnie to ważne bo przy moich przetłuszczających się włosach lekka ale skuteczna pielęgnacja to podstawa.


Szczerze polecam, masce przyznaję 5 / 5 punktów.

Miałyście kiedyś z nią do czynienia?
Ściskam
Karolina x x x

środa, 18 września 2013

Drogeryjne uzupełnienie kosmetyczki

Idąc do Hebe nie miałam sprecyzowanej listy zakupów. Wiedziałam tylko, że muszę kupić puder matujący w kompakcie do poprawek w ciągu dnia bo mój MUFE High Definition jest dość nieporęczny. Zdecydowałam się na puder Essence All About Matt - bezbarwny puder fiksujący. Nie ma co się oszukiwać jego cena mnie skusiła. Po kilku próbach stwierdzam, że nieźle sobie radzi. Dobrze i na długo matuje choć nieco bieli.
Ponieważ od dawna za mną chodzi bezdrobinkowy beżowy lakier kupiłam ten z Astor z serii Fashion Studio w kolorze 131.  Przy kasie  Pani zaproponowała mi zakup za jeden grosz odżywki do paznokci L'Oreal. Nie zastanawiałam się długo :) Odżywka obiecuje nam już po 7 dniach wzmocnienie i odbudowę paznokcia. Stosuję ją już kilka dni i rzeczywiście paznokcie są lekko utwardzone. Poza tym sprawdza się ona świetnie jako baza pod lakier. Na koniec, snując się między regałami w trybie "sama nie wiem czego chcę, ale pieniądze mnie grzeją :)" wpadła mi w oko maseczka regenerująca w płachcie z wyciągiem ze ślimaka..tia. Opakowanie składa się z dwóch komór - w jednej jest bezbarwne serum, które nakładamy jako pierwsze, a w drugiej już rzeczona maska. Nie spodziewałam się, że zdziała cuda po jednym użyciu, ale szkoda bo nawet dobrze nie nawilżyła mojej skóry i lekko ją ściągnęła na dodatek. Chwała jej za to, że przynajmniej nie spowodowała wysypu nieproszonych gości.





Już niedługo weekend :)
Buziaki
Karolina x x x

niedziela, 15 września 2013

Atramentowy Midnight Cami by Essie

Latem na moich paznokciach królowały lakiery w kolorach neonowych. Natomiast wraz z nadejściem końca ciepłych dni od razu miałam ochotę na manicure w ciemniejszych kolorach. I tak sięgnęłam po Midnight Cami firmy Essie. Lakier ten mam w swojej kolekcji od mniej więcej półtora roku i ku wielkiemu zdziwieniu nadal jest świetny. Nie zgęstniał, nie rozwarstwił się i nie stracił na swojej intensywności ani trwałości.

 W kwestii koloru Midnight Cami to atramentowy granat z lekką perłą co najlepiej widać na zdjęciach z flashem. Czasami, w zależności od światła lakier ten wpada w bardzo ciemne tony, ale właśnie ta nienachalna perła sprawia, że jego prawdziwy granatowy charakter jest nadal widoczny.

Jeśli chodzi o trwałość to Midnight Cami nie odbiega od innych lakierów Essie. Spokojnie wytrzymuje na paznokciach kilka dni. Jedyne co może się nam przytrafić to lekkie odpryskiwanie na końcówkach, ale to w głównej mierze wina moich rozwarstwiających się paznokci. Zmywanie tego lakieru jest bardzo łatwe, nic się nie marze i nie barwi skóry, co ma czasami miejsce w przypadku naprawdę ciemnych lakierów. 
Jak dla mnie bomba pod każdym względem.

A wy co nosicie na swoich paznokciach tej jesieni?

Całuję 
Karolina x x x
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...