poniedziałek, 27 maja 2013

Rossmann -40% -> byłam grzeczna :)

Prawda jest taka, że nie można przejść obojętnie obok promocji w sklepach Rossmann, które oferują -40% na kosmetyki kolorowe i kosmetyki do pielęgnacji twarzy. Niedawno poczyniłam zakupy w aptece internetowej więc kosmetykami pielęgnacyjnymi nie byłam zainteresowana. Skusiłam się tylko na jedną rzecz, którą już dawno chciałam wypróbować, ale nie za cenę 60 zł. W obecnej promocji swój łup kupiłam za jedyne 36 zł i ta cena mnie bardzo usatysfakcjonowała :)

Mowa o podkładzie Max Factor Facefinity, który jest mieszanką bazy, fluidu i korektora jednocześnie. Na razie będzie sobie grzecznie czekał aż skończę to co mam pootwierane. 

Miałyście kiedyś ten podkład?
A Wy wpadłyście w szał Rossmannowych zakupów?

Całuję 
Karolina x x x

niedziela, 19 maja 2013

Znowu Essie - Avenue Maintain

Już myślałam, że okres fascynacji lakierami do paznokci, kiedy to moja kolekcja rozrastała się w zatrważającym tempie mam za sobą. Tak mi się jedynie wydawało do momentu odkrycia promocji na produkty Essie w perfumeriach Hebe, o której pisałam we wcześniejszych postach. No i pozytywny bzik na lakiery znowu wrócił :)
Dziś wam pokażę lakier o nazwie Avenue Maintain - śliczny niebieski kolor z wiosennej kolekcji Essie.


 
Avenue Maintain ma jak dla mnie idealną konsystencję - łatwo się rozprowadza dzięki dość szerokiemu pędzelkowi i nie musimy się martwić o to, że spłynie z płytki podczas aplikacji. Jedna warstwa ładnie kryje, ale dla pewności i pozbycia się niedociągnięć warto nałożyć drugą - dzięki niej Avenue Maintain zyskuje też na intensywności. Jeśli chodzi o trwałość, to porównywalna do innych lakierów Essie. U mnie wytrzymał 3 dni, potem lekko odprysnął na końcówkach moich niestety rozdwojonych paznokci.



Wśród moich lakierowych niebieskości Avenue Maintain zdecydowanie wiedzie prym. Chyba znalazłam mojego letniego ulubieńca.


Co sądzicie?

Udanej niedzieli!!! 
Pozdrawiam
Karolina x x x
 

środa, 15 maja 2013

Hip-anema by Essie

Ogień!!! Kolor hip-anemy określiłabym jako żarówiasty mak z pomarańczowymi podtonami. Dla niewtajemniczonych to "ni to czerwony", "ni to pomarańczowy". Ale widać go na pewno :)






 
Lakier ma idealną konsystencję - nie jest lejący, nakłada się gładko i nie brudzi skórek. Jego dość szeroki pędzelek pozwala w dosłownie dwóch wprawnych pociągnięciach pokryć całą płytkę. Dwie warstwy są niezbędne do pełnego pokrycia. Hip-anema sama w sobie nie należy do błyszczących lakierów więc zalecam jakiś top coat lub nabłyszczacz.
Dodam tylko, że Hip-anema naprawdę ładnie wygląda na stopach. Kiedy już się trochę opalą efekt będzie powalający :)





Ostatnio zastanawiałam się nad moimi lakierowymi ulubieńcami na lato i Hip-anema na pewno do nich dołączy. Stay tuned, planuję zaprezentować moje lakierowe hity na ciepłe dni :)

A wam co się najbardziej podoba na paznokciach latem?

Pozdrawiam
Karolina XOXO

wtorek, 14 maja 2013

Nowy lakierowy domek+dwóch nowych mieszkańców :)

Stare pudełko na lakiery dożyło swoich końcowych dni. Zresztą i tak było niefunkcjonalne - wysokie i wąskie. Trzeba było nieźle pogrzebać w jego zawartości, żeby  znaleźć tę właściwą buteleczkę. Nie raz przy tym zniszczyłam sobie manicure uszkadzając dopiero co nałożony lakier. Słowa jakie wtedy padały były daleko niecenzuralne :) Przyszedł czas na bardziej funkcjonalny domek dla moich lakierów. 


W oko wpadło mi pudełko z TKMaxxa, które moim zdaniem o wiele lepiej pomieści moją kolekcję lakierów. A kolekcja podczas porządków i przeprowadzki nieco się uszczupliła. Pozbyłam się starych, rozwarstwionych lakierów, których nie używałam od dawna. W ten sposób nowy lakierowy domek ma jeszcze miejsce na nowe kolorowe buteleczki.

No i właśnie dwie nowe  buteleczki się tam wprowadzają :) W drogerii Hebe znajdziemy nie lada okazję. Wszystkie wielbicielki lakierów Essie będa zachwycone. Przy zakupie dwóch lakierów tej marki (cena oryginalna jednej sztuki 31,99 PLN) za drugi zapłacimy tylko 1 PLN. W sumie za dwa lakiery z portfela wyciągniemy 32,99 PLN!
Skuszona zawitałam do Hebe i oto one zostały mi sprezentowane:





 Idealne lakiery na lato i wakacje, nieprawdaż?

Dziękuję :*

Całuję
Karolina x x x



poniedziałek, 6 maja 2013

Lakier Essie Turquoise&Caicos

Nazwa lakieru Essie trochę przewrotnie nawiązuje do wysp Turks i Caicos w archipelagu Bahamów. Jeśli woda tam jest taka jak sam lakier to ja chcę tam jechać!!!

Lakier Turquoise&Caicos idealnie wpasowuje się w letnie klimaty. Jego miętowy kolor podszyty ciepłą zielenią będzie się świetnie komponował z już lekko opaloną skórą dłoni.

Lakier ma przyjemnie rzadką konsystencję, która jednak nie rozlewa się na skórki. Na zdjęciach dwie warstwy lakieru i top coat. Trzecia warstwa nie zawadzi do pełnego krycia.



Po kilku nieudanych próbach z innymi lakierami, tym razem znalazłam idealny odcień mięty dla siebie :)

A Wy lubicie miętowe paznokcie?

Ściskam
Karolina x x x


niedziela, 5 maja 2013

Majówkowy haul

Oprócz słodkiego niecnierobienia w minionych dniach długiego weekendu majowego zdarzył się pewien wypad do centrum handlowego, który zaowocował kilkoma nowymi zdobyczami.
 Tak naprawdę polowałam na kolejny pędzel do różu z Eco Tools. Wizyty w trzech Rossmannach okazały się płonne, dopiero czwarty Ross miał w swojej ofercie to co mnie interesowało. Na temat tego pędzla i innych z Eco Tools powiedziano i napisano już wiele. Ja je lubię za to, że są syntetyczne, nie uczulają, łatwo się piorą i nie gubią włosia. Finito :) 
Nie mogłam też przejść obojętnie obok promocji w SuperPharm, gdzie lakiery Essie (i nie tylko) były przecenione o 25%. Cena 26 złotych wydaje się znośna więc dlaczego nie skorzystać z takiej okazji.
Sama wybrałam dwa lakiery: miętowo-morski Turquoise&Caicos i rozbielony róż do frencha Vanity Fairest, który ma w sobie maleńkie błyszczące drobiny. Chciałam jeszcze wziąć Watermelon, ale zdrowy rozsądek zwyciężył :)
Przy kasie okazało się jednak, że wyjdę z trzema lakierami. W prezencie dostałam lakier Essie w kolorze Imported Bubbly.

Turquoise&Caicos

Vanity Fairest

Imported Bubbly
Ten kolor, który dostałam w prezencie nie jest do końca z mojej bajki. Imported Bubbly to prawie biała perła, pewnie oddam go mamie.
Na koniec tusz Lovely Curling Pump Up. Wzięłam go z ciekawości ponieważ jest chwalony przez wiele dziewczyn, a mój ukochany Max Factor Lash Fusion już lekko podsechł. Na razie powiem tylko, że bardzo spodobała mi się silikonowa szczoteczka tuszu Lovely, która jest drobna i dobrze wyprofilowana. Po dwóch użyciach nie zauważyłam efektu sklejania rzęs i osypywania się co niezmiernie mnie ucieszyło. 


 No i po zakupach i długim weekendzie.
Dajcie znać co wam się ostatnio dało upolować :)
Buziaki
Karolina x x x



środa, 1 maja 2013

Nowi ulubieńcy kwietnia

Uff nareszcie trochę wolnego. Ostatnimi czasy zajęta jestem niemiłosiernie a na dodatek mam awersję do komputera. Po powrocie do domu nie mam ani siły ani już ochoty otwierać komputera stąd takie zaległości w postach :( Mam nadzieję, że to stan przejściowy. 
Dziś miałam wielką ochotę odespać całe to moje wstawanie o świcie, ale jak na złość obudziłam się o 6.30. No nic, widzę w tym nawet pozytywy...będę miała więcej czasu dla siebie. Peeling kawowy już zrobiony, maseczki położone, manicure w trakcie :) No i mam czas na podzielenie się z Wami produktami, których namiętnie używałam w kwietniu. Wszystkie z nich, cała piątka, to nowości w mojej kosmetyczce, zdobycze ostatnich dwóch miesięcy. 

Puder Chanel Les Beiges nr 50 - cudny puder, nadający skórze zdrowy wygląd. Mój jest w najciemniejszym kolorze i służy mi jako bronzer na kości policzkowe. Bez żadnych drobinek, o idealnym odcieniu dla blondynki. Zdarza mi się nim oprószyć czasami całą twarz aby nadać jej lekko opalonego wyglądu.
Puder MUFE High Definition Microfinish Powder - sypki puder w postaci niesamowicie drobno zmielonej krzemionki. Nadaje skórze satynowy wygląd, idealnie wygładza. W moim przypadku również przedłuża trwałość makijażu. Like it!
Żelowy eyeliner Maybelline - po kilku nietrafionych próbach z płynnymi linerami wybór padł na ten z Maybelline. Mogę tylko potwierdzić, że to świetny produkt. Gładko sunie po powiece, nie odbija się na niej, dość szybko zasycha i naprawdę długo trzyma się na oku. Dołączony do niego pędzelek idealnie współgra z eyelinerem.

Dwufazowy płyn do demakijażu oka Clinique Take the Day Off - mój płyn micelarny nie radził sobie ze zmyciem eyelinera Maybelline. Rozmazywał go ale nie usuwał z powieki. Wtedy sięgnęłam po próbkę dwufazowca z Clinique. I zaskoczenie :) Po wstrząśnięciu już niewielka kropelka płynu gładko rozpuszcza cały makijaż oka, a po eyelinerze nie ma śladu. Nie ma nawet potrzeby zbytniego pocierania powieki wacikiem. Płyn ten nie podrażnia, nie powoduje łzawienia i nie tłuści zbytnio jak inne kosmetyki tego typu więc jest naprawdę przyjemny w użyciu.
Podkład/korektor Dermacol Make-up Cover w kolorze 221 - kupiony za całe 24 złote okazał się wszech-ulubieńcem :) Nie wiem jak go dokładnie określić czy to podkład czy korektor na pewno jest to kosmetyk silnie kamuflujący. Jego treściwa konsystencja mocno kryje zaczerwienienia i inne niespodzianki, ale nie wygląda sztucznie jak maska. Tylko trzeba się umiejętnie się z nim obchodzić. Lepiej wyglądają dwie cieniutkie i dobrze roztarte warstwy niż jedna grubsza. Dermacol mnie nie zapchał i nie spowodował żadnych niepożądanych reakcji. W ciągu dnia kosmetyk ten po kilku godzinach noszenia ma tendencje do "schodzenia" z buzi, ale jeśli chodzi wam o uzyskanie efektu silnie kamuflującego makijażu przy jego jednocześnie naturalnym wykończeniu to szczerze Wam go polecam. Nosząc go przez ostatnie tygodnie zebrałam wiele pochwał :)



Ciekawa jestem co Wam się spodobało w minionym miesiącu. Dajcie znać :)
Tymczasem miłego dłuuugiego weekendu spędzonego w sposób jaki najbardziej lubicie
Buziaki
Karolina x x x

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...