wtorek, 2 kwietnia 2013

Krem dla zniszczonych dłoni Lirene moim wybawieniem

Tuż przed świętami stan moich dłoni trochę wymknął się spod kontroli. Skóra na nich stała się ekstremalnie sucha, lekko łuszcząca, a na kłykciach pojawiły się przesuszone czerwone plamki, które miały tendencję do bolesnego pękania.
Po moim apelu radziłyście, abym zastosowała jakiś krem z mocznikiem. Problem w tym, że taki krem właśnie do tej pory stosowałam i nie widziałam poprawy stanu moich dłoni. 
Szybka wizyta w Rossmannie okazała się wybawieniem. Zachęcona ceną (7,99 PLN) bez zastanowienia wrzuciłam do koszyka krem Lirene Ratunek dla zniszczonych dłoni z 10% masłem Shea. 


W opakowaniu znalazło się jedynie 50 ml produktu, który po pięciu niepełnych dniach intensywnego stosowania niestety się skończył, ale jednocześnie mój problem zniknął :))
Zawarte w kremie skoncentrowane masło Shea odżywiło moje ręce i sprawiło, że problem podrażnionej skóry dłoni odszedł w niepamięć. Pozbyłam się suchych i zaczerwienionych plamek - alantoina skutecznie je wygładziła i zmiękczyła skórę. Warto wspomnieć, że krem ma bardzo przyjemną, skoncentrowaną formułę, która jednocześnie łatwo się wchłania i nie pozostawia tłustego filmu na dłoniach. 
Planuję zakup kolejnej tubki tego specyfiku.

Gdybym sama nie przekonała się na sobie pewnie nie uwierzyłabym w jego dobroczynne działanie, a tak polecam go wam z czystym sercem :)

Pozdrawiam
Karolina x x x

1 komentarz:

  1. Bardzo się cieszę, że problem z łapkami już zniknął.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...