piątek, 14 grudnia 2012

Kosmetyczni ulubieńcy grudnia

Choć do końca miesiąca jeszcze daleko, chciałabym się podzielić z wami produktami, które uważam za świetne i właściwie stosuję je codziennie. W grudniu ich użycie się jeszcze zintensyfikowało. To zdecydowanie moi grudniowi ulubieńcy.









 


Na zdjęciach dwie kredki -jedna to nowa miłość, a druga to stara miłość, odkryta na nowo. Świeżynką, ale już gruntownie przetestowaną jest cielista kredka MaxFactor 090 Natural Glaze. Kupiłam ją podczas zakupów promocyjnych w Rossmannie. Kredka jest miękka, gładko się nakłada i ma idealny dla mnie kolor - nie jest ani za jasna, ani za ciemna. Pozbawiona jest także różowych tonów. Ładnie rozjaśnia linię wodną i wygląda naturalnie. Po kilku godzinach zupełnie znika, ale robi to w sposób elegancki - nie zbiera się w grudki przez co nie psuje makijażu. Jak dla mnie same plusy.

Druga kredka to Essence Brow Designer w kolorze 02 Brown. Odkryłam ją na nowo właśnie w grudniu. Przyciemnianie i korygowanie brwi tą kredką jest o wiele szybsze i moim zdaniem nawet bardziej precyzyjne niż woskiem i cieniem BrowZings z Benefit, który dotychczas wykorzystywałam do tego celu. Wiecie dobrze, że rano każda minuta się liczy :) Kredka Essence jest trwała, nie rozmazuje się, kolor trzyma się włosków cały dzień. Cudeńko :)

 


 Nieprzerwanie od  kilku miesięcy codziennie na moich policzkach ląduje puder Givenchy Le Prisme Sun w kolorze Cinnamon. W opakowaniu mamy cztery matowe kolory bronzera. Można je mieszać (tak też robię) lub użyć tylko jednego koloru. Puder świetnie ociepla twarz. Jest również idealny do konturowania. Trwałość bez zarzutu - jeśli się wyciera w ciągu dnia to równomiernie, nie tworząc nieestetycznych plam. Puder na dodatek przyjemnie pachnie - co prawda nie cynamonem, ale chyba konwaliami.  





Ostatni mój ulubieniec z kolorówki to limitowane cienie Chanel z kolekcji świątecznej 2012/2013.  Jeśli chcecie zobaczyć swatche tej paletki zajrzyjcie TUTAJ. Wbrew pozorom cienie wcale nie są nachalnie błyszczące. Na oku łagodnieją tworząc idealnie zblendowany makijaż. Stosuję je codziennie na bazę w postaci cienia w kremie Essence 09 For Fairies. Dzięki niemu, Chanelki nie zmieniają koloru a trzymają się powieki cały długi dzień.



 Last but not least, top coat ESSIE Good-to-go. W moim przypadku rzeczywiście przyspiesza wysychanie lakierów, jest dość rzadki przez co łatwo go nałożyć. Efekt nabłyszczenia umiarkowany. Lakier z warstwą Good-to-go dłużej trzyma się płytki - u mnie średnio 4 dni bez uszczerbku dla manicure. Essie ma jeszcze jedną zaletę - nałożony nawet na mokry lakier nie ściągnie nam koloru z paznokcia i sam potem nie zabarwi reszty produktu w buteleczce. Jedyne do czego mogę się przyczepić to to, żeby był tańszy.

A wam jakie produkty sprawdziły się w grudniu?

Pozdrawiam ciepło
Karolina x 




1 komentarz:

  1. Ja też lubię kredkę Max Factora, i przyznam, że jest ich sporo na rynku, typu fleshtone, ale połowa się z nich nie nadaje. MF jest super, a moją ulubioną jest Chanel Clair, dużo trwalsza i wygląda naturalnie. Poza tym odkryłam na nowo bazę bronzującą z Chanel która leżakowała w szufladzie :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...