środa, 31 października 2012

Moje cienie MAC do dziennego makijażu

Klamka już zapadła. Odkąd poznałam cienie MAC uważam je za jedne z najlepszych. Lubię je na równi z cieniami Diora. Postanowiłam z nich utworzyć sobie zestaw cieni do makijażu dziennego. Czasy, kiedy na co dzień malowałam oko jak paw albo drag queen dawno minęły :) teraz preferuję stonowany makijaż w kolorystyce beżu lub brązu. Starość nie radość. W sumie te cienie to same nudziaki, ale nudne na pewno nie są. Można z nich stworzyć uniwersalne i różnorodne makijaże, bo tak naprawdę każdy z nich jest inny.




Nylon
 
Malt


 
Satin Taupe



Rice Paper

All That Glitters

Omega

Brun
 
Od lewej: Nylon, All That Glitters, Omega, Brun





Paradisco

Czasami korzystam tylko z jednej paletki a czasami mieszam kolory. Zazwyczaj Nylon służy mi do rozświetlania wewnętrznego kącika oka, Rice paper lub All That Glitters aplikuję na całą powiekę ruchomą, w załamanie kładę cień Omega (chłodny odcień) lub Malt (ciepły) a przy linii rzęs i w zewnętrzym kąciku pojawia się Satin Taupe. Kiedy chcę wzmocnić efekt w te miejsca kładę Brun.  
Paradisco bardzo ładnie komponuje się z brązami i szarościami. Rozświetla je i urozmaica makijaż.
W planach mam pokazanie wam moich makijaży z wykorzystaniem tych cieni.
Stay tuned :)
K.

poniedziałek, 29 października 2012

Green with Essie


My favourite creamy green of all times is from Essie - 'Going Incognito.' Perfect for autumn days.

Sorry for the light and poor phone pics quality but that's my tomorrow's manicure :)
Love,
K.

sobota, 27 października 2012

Krzemień pasiasty

Dziś o moim nowym nabytku - pamiątce z Sandomierza. Sprawiłam sobie bransoletkę wykonaną z krzemienia pasiastego. To kamień zwany "polskim diamentem". Wstępuje  i jest wydobywany w jedynym miejscu na świecie tzn. w rejonie Sandomierza, Iłży i Ostrowca Świętokrzyskiego. Ale jego rzadkość występowania to nie wszystko. Krzemień pasiasty ma niesamowite właściwości:
  •  dodaje energii, wzmacnia witalność, usuwa zmęczenie, 
  • chroni przed negatywną energią, 
  • wycisza wewnętrznie nie pozbawiając energii zewnętrznej,  
  • oczyszcza organizm z zastarzałych toksyn,
  • woda z krzemienia lub on sam starty na na proszek regeneruje blizny po oparzeniach, poprawia wygląd skóry odmładzając ją,
  • pomaga w przypadku zaburzeń hormonalnych,
  • odmładza i wzmacnia organizm,
  • zapewnia spokojny sen.
Właściwie tego wszystkiego mi trzeba :) 

Dlatego ją kupiłam:





Niech mnie teraz koi i leczy.
Wierzycie w dobroczynne działanie kamieni?
Pozdrawiam
K.

środa, 24 października 2012

My first dots with a dotting tool

I bought my first dotting tool out of pure curiosity. I've seen some girls on the net doing quite amazing things with it, if you know what I mean ;) Mine was cheap (just right for a beginner). I paid around 9 PLN. I think that my first application was alright. I need to practice more but at least I didn't have to use nail varnish remover at any time hooray :) and there you've got what came out my dotting tool attempts. 
My sausage fingers with a random dotty pattern:




I used Essie Ballet Slippers as my base color and for the dots: Wibo Retro Style no. 3 (blue), Miss Sporty Clubbing Colors no. 455 (green), Essie Tart Deco (peachy color), Wibo Pure Beauty no. 5 (dark pink).

Practice makes perfect :)
Enjoy your evening.
K.


sobota, 20 października 2012

Grzane wino

Trochę mną dziś telepie, a w poniedziałek mam wyjazd trzydniowy i muszę być "na chodzie". Dlatego postanowiłam umilić sobie dzisiejszy wieczór grzanym winem. Do wykonania potrzebujemy:

Wino czerwone półwytrawne, pomarańcza, miód, cynamon, imbir, goździki

Wino wlewam do garnka, pomarańczę kroję na plastry (razem ze skórą, oczywiście po wcześniejszym umyciu jej) i wrzucam 2-3 plastry do garnka, następnie dorzucam 8-10 goździków (wg preferencji), na "oko" wsypuję cynamon i dosłownie 2 szczypty imbiru. Na koniec miód. I tutaj sprawa zależy od was. Jeśli lubicie słodycz, dolejcie go więcej. Ja zdecydowanie nie lubię słodkich ani półsłodkich win więc miodu dolewam niewiele.
Wszystko należy wymieszać i wolno podgrzewać. Tylko uważajcie, żeby wino nie zaczęło wrzeć! Podgrzewamy miksturę delikatnie, aby miód nie stracił swoich dobroczynnych właściwości.
Kiedy wino grzane już będzie ciepłe i nabierze aromatu z przypraw, przecedzam je przez gazę, aby pozbyć się goździków i tego specyficznego "glutka". No i można się teraz rozgrzać i delektować grzanym winem.


Nic nadzwyczajnego, ale jak smakuje :)

Miłego wieczoru,
K.

Moja mini kolekcja lakierów Essie

Przedstawiam wam moją naprawdę MINI kolekcję lakierów Essie. Lakiery te polubiłam za fajne kolory, rzadką konsystencję, a przez to sprawną aplikację, i całkiem przyzwoitą wytrzymałość (z bazą i top coatem potrafią się utrzymać u mnie na paznokciach 5-6 dni). Ale kto by chciał tak długo nosić jeden kolor lakieru na paznokciach? Skoro jest tyle lakierów do wypróbowania :)
Moje lakiery Essie dzielę na LETNIE i JESIENNE. Oto one:

Od lewej: Midnight Cami, Going Incognito, Sole Mate, Ballet Slippers, Tart Deco, Cute as a Button, Too Too Hot

 Kolory na jesień i zimę zgodne z ostatnimi trendami.

Going Incognito
Midnight Cami
Sole Mate
 Najczęściej na moich paznokciach gości Sole Mate. To elegancki, ponadczasowy burgund. Najnowszym nabytkiem jest Going Incognito - kremowy i ciemnozielony. Na szczęście to ten odcień zieleni, który nie daje efektu "trupiej" dłoni. Midnight Cami jest bardzo ciemnym granatem z delikatnymi, nienachalnymi drobinkami. Na całe szczęście bo nie cierpię lakierów z nachalnym brokatem i widocznymi drobinami. 

A to lakiery Essie, które namiętnie nosiłam na paznokciach w miesiącach letnich. 



Cute as a Button
Tart Deco
Ballet Slippers

Too Too Hot

 Ukochanym lakierem jest Cute as a Button - kremowy, cukierkowy róż z domieszką morelki. Cudnie wyglądał przy opalonej skórze zarówno na stopach jak i dłoniach. Natomiast Tart Deco jest śliczną, ciepłą morelą, ale mam wrażenie, że wygląda jak kreda na paznokciach u rąk. Na nogach, o dziwo już mnie tak nie drażni. Ballet Slippers kupiłam bo chciałam lakier do French manicure, który by dał efekt zadbanej dłoni. Latem, kiedy byłam opalona, spełniał swoją funkcję, ale teraz kiedy już zbladłam, dłoń przy nim nabiera sinawego koloru. Ostatni lakier to Too Too Hot. Jak dla mnie ten lakier jest "definitely too too red". W buteleczce sprawiał wrażenie mocnej, neonowej truskawy. W rzeczywistości jest nasyconą czerwienią. Kolor mnie troszkę rozczarował, ale i tak go nosiłam.

Coś czuję, że ta MINI kolekcja się jeszcze powiększy. Ba, ja to nawet wiem :)
Pozdrawiam
K.


























Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...